O autorze
Warszawianka, studentka Szkoły Głównej Handlowej i pasjonatka kina (szczególnie starego). Fanka Elizabeth Taylor, Joaquina Phoenixa i Martina Scorsese, która lubi w wolnym czasie pisać i czytać książki biograficzne. Kontakt: agakoseska@interia.pl

Esencja zgnilizny - "High-Rise" w kinach od 15 kwietnia

Fot. Tom Hiddleston / youtube.com
Na początku filmu razem z Dr Laingem (Hiddleston) wprowadzamy się do ultranowoczesnego budynku w zachodnim Londynie. Kilkudziesięciopiętrowa konstrukcja jest dziełem tajemniczego architekta o nazwisku Royal (Irons). Szybko okazuje się jednak, że stworzona przez niego mała społeczność nie funkcjonuje tak jak sobie wymarzył. Hedonizm wygrywa z moralnością, a podział budynku na część biedniejszą i bogatszą przynosi fatalne skutki. Film oparty jest na dystopicznej powieści Ballarda z 1975 roku.

Wheatley stosunkowo szybko zdziera płaszcz pozorów i przedstawia ciemniejszą stronę natury ludzkiej. Obserwujemy poczynania quasi-elity i zastanawiamy się co to słowo tak właściwie dla nas oznacza. Najpierw prezentują, a z czasem zaczynają nawet prześcigać się, w jak się okazuje, bezgranicznym prymitywizmie. Na 2 godziny zrzekamy się rozumu i podążamy za zwierzęcymi instynktami. To wizja śmiała, szokująca i fascynująca. „High-Rise” jest ekstremistyczny zarówno w środkach wyrazu, jak i treści. Jednocześnie to film wypełniony czarnym humorem (zastanawiałeś się kiedyś jak smakuje twój pies?). To właśnie dzięki dowcipom, nie nabijamy sobie siniaka spadając z wysokiego poziomu, który podczas pierwszej godziny prezentuje produkcja. Z czasem, tak jak i na mieszkańcach budynku, litry alkoholu i orgie przestają robić na nas wrażenie. Zahartowanie to przychodzi nadzwyczaj szybko (czy raczej bohaterowie szybko pokazują swoje mroczne oblicza). Pod koniec seansu to brak krwi na czyimś ubraniu będzie zadziwiającym widokiem.

Luke Evans wreszcie dostał interesującą rolę, w której jego gra nie opiera się na machaniu mieczem. Za najciekawszy w swojej karierze występ otrzymał nominację do BIFA. Wyróżniono nią także Siennę Miller za rolę rozbuchanej seksualnie Charlotte i obłędnie seksownego, albo nagiego albo ubranego w idealnie dopasowany garnitur "buntownika bez powodu" - Toma Hiddlestona. Jaskrawsze jest jednak nawiązanie do dworu Marii Antoniny. Piękny ogród i apartament wystawne niczym Wersal, zajmowanie się hucznymi imprezami, gdy ci - dosłownie i przenośnie - będący niżej nie mają środków do życia.

„High-Rise” to współczesna tragedia antyczna naznaczona groteską. Oprócz odważnej historii o podziałach klasowych wyróżnia go też kilka znakomitych scen, jak otwieranie czaszki, a także wizualnie dopieszczone ujęcia oraz fantastyczny soundtrack, z genialnym coverem „S.O.S.” ABBY na czele.

To blok, w którym nie przedstawiasz się nazwiskiem, a numerem piętra. Blok, w którym mężczyźni mają częściej penisa między udami sąsiadki, niż obiad w ustach. Blok, w którym wszystko jest dozwolone. Zapraszam, więc amatorów mocnych wrażeń do wizyty w luksusowym apartamentowcu od 15 kwietnia. Zaznaczam, że na te 2 godziny prowiant nie będzie potrzebny. Na 15 piętrze jest supermarket, zresztą nic nie przełkniecie.
Trwa ładowanie komentarzy...