5 lat temu zmarła pierwsza gwiazda, która nie bała się publicznie mówić o AIDS

Fot. Elizabeth Taylor w "Nagle, ostatniego lata" / tumblr.com
Elizabeth Taylor - po usłyszeniu tego nazwiska przypominają wam się genialne kreacje w "Kto się boi Virginii Woolf?" czy "Kotce na gorącym, blaszanym, dachu"? To ta aktorka o fiołkowych oczach, która ośmiokrotnie wychodziła za mąż i jako pierwsza otrzymała okrągły milion dolarów za rolę? Całkiem nieźle, ale to jeszcze za mało. 5 lat temu zmarła gwiazda, jakiej już nigdy w Hollywood nie będzie, wybitna aktorka, zjawiskowo piękna kobieta, ale i człowiek, który żył by pomagać innym.

Taylor od zawsze przyjaźniła się z osobami w jakiś sposób zagubionymi czy nieakceptowanymi przez społeczeństwo – James Dean, Montgomery Clift czy Rock Hudson. „To rani moje uczucia i obraża moje poczucie sprawiedliwości... Nie byłoby w Ameryce żadnej sztuki bez homoseksualistów! Czemu piętnuje się tych ludzi?"”. Zawsze stawała w obronie osób szykanowanych ze względu na swoją orientację seksualną, jednak po latach postanowiła swoje życie poświęcić innej sprawie.

Kiedy ludzie drżeli na sam dźwięk słowa "AIDS" i myśleli, że mogą zarazić się wirusem HIV przez dotyk, ona nie bała się regularnie odwiedzać i całować zarażonych oraz rozpocząć publicznej rozmowy na temat jednej z najgroźniejszych chorób XX i XXI wieku. Pomimo statusu gwiazdy nie było to łatwe, bo nawet jej znajomi z Hollywood woleli nie być kojarzeni z ówczesnym tabu. Aktorka od początku lat 80-tych angażowała się w sprawę, lecz gdy w 1985 roku jej wieloletni przyjaciel Rock Hudson poinformował, że umiera na AIDS postanowiła wraz z jego lekarzem założyć fundację, która po połączeniu z inną organizacją do dziś zajmuje się badaniami nad AIDS - AmFAR (The Foundation For AIDS Research). Kilka lat później założyła też fundację swojego imienia, by zwiększać w społeczeństwie świadomość dotyczącą wirusa i zapewnić chorym wsparcie. Jej też przekazała lwią część swojego majątku Założyła również jedno z pierwszych w USA Centrów Medycznych, w których pacjenci mogli bezpłatne wykonać test na obecność wirusa.

Taylor nie bała się krytykować i wytykać błędów osobom na najwyższych stanowiskach. "Nie wydaje mi się, żeby prezydent Bush robił cokolwiek w związku z AIDS. Właściwie nie jestem pewna czy w ogóle wie jak przeliterować AIDS." Dosłownie zmusiła prezydenta Reagana by zaczął na ten temat przemawiać i pomagać chorym. Oberwało się też Clintonowi i wielu innym. Kilkukrotnie zeznawała przed Kongresem wspierając ustawę Ryana White'a (program z największym dofinansowaniem dla nosicieli wirusa HIV).

Po śmierci Taylor jej przyjaciółka Kathy Ireland wyznała, że aktorka na początku lat 90-tych prowadziła nielegalną sieć eksperymentalnych leków dla nosicieli wirusa. Zarażonym osobom pomagała w swoim domu w Bel-Air. "Grożono jej śmiercią, przyjaciele odwracali się gdy prosiła o pomoc (...) partnerzy biznesowi prosili by to zostawiła, ale ratowała ludziom życie".

Aktorka poświęciła 25 lat na zdobywanie funduszy na badania i wspieranie osób zarażonych. Wykonała milowy krok w uświadamianiu ludzi i to dzięki niej o AIDS zaczęto publicznie rozmawiać. Robiła to tak długo, jak tylko mogła. Aktorka borykała się z dziesiątkami chorób, przeszła wiele operacji, (m.in. usunięcie guza mózgu, tracheotomię, usunięcie macicy), przez większość życia towarzyszył jej ból kręgosłupa. W 2004 roku zdiagnozowano u niej przewlekłą niewydolność serca. Zmarła 23 marca 2011.

Trwa ładowanie komentarzy...